Ilustrowany blog muzyczny
Blog > Komentarze do wpisu

Ubieranie choinki 2011, Republikanie i Turnaulandia

Cztery dni temu minęła dziesiąta rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Wspominano wielokrotnie, jak Markowi Niedźwieckiemu przyszło na antenie Trójki podać tę okropną wiadomość. To był ogromny szok. Umieranie w wieku czterdziestu czterech lat jest zdecydowanie przedwczesne, a tu w dodatku chodziło o osobę ze świata kultury, powszechnie znaną, cenioną, o bardzo inteligentnego człowieka, niezwykle zdolnego kompozytora. I to tuż przed świętami.

W 2001 roku

zmarł mój ojciec, w marcu. Zmarł także Stanisław Zybowski, prywatnie mąż Urszuli. Świetny, niespełniony, niewykorzystany odpowiednio rockowy gitarzysta. Facet, o którym Ciechowski powiedział swego czasu, że był jedynym, który po wyjeździe z Polski „Samby” Otrębskiego (nagrywali razem Tak, tak) był w stanie w krótkim czasie wyuczyć się materiału, który grany był potem podczas trasy koncertowej. Byłem w 1988 roku, widziałem. Pełny „Spodek”, cały zespół w rewelacyjnej formie, Ciechowski u szczytu swych twórczych sił – miał wtedy trzydzieści jeden lat.

Nigdy nie byłem zwariowanym fanem Republiki, uważam, że miała lepsze i gorsze momenty, ale to wszystko są rozważania i oceny artystyczne dotyczące poziomu dla większości muzyków – i to nie tylko w granicach Polski – niedostępnego. Dlatego 22 grudnia miałem pretekst, by kupić wreszcie Nowe sytuacje na CD (muzyka i okładka wciąż robią wrażenie). I by tego dnia, przy ustawianiu choinki, wrzucić do szufladki odtwarzacza kilka płyt tej grupy.

*

A na odmianę, po secie Republiki, puściłem sobie świątecznego Turnaua. I przyszło mi do głowy, że gdyby Ciechowski żył – tych

dwóch Panów Grzegorzów,

dwóch pianistów i kompozytorów, może zeszłoby się ze sobą na scenie. Dwa światy (ale czy Robert Fripp, lider King Crimson, tak inspirujący dla G. C., i Keith Emerson, który mocno pobrzmiewa w wielu utworach G. T., są aż tak daleko od siebie?), dwie estetyki – to byłoby ciekawe. Nawet dwie dykcje – nienaganna Turnaua i kiepska Ciechowskiego – takie zderzenie to dla niejednego odbiorcy muzyki w Polsce byłoby coś. Niemożliwe?

Dziś taki kwartet: Grzegorz T. śpiewający kawałki Republiki, a razem z nim na scenie Krzywański, Biolik i Ciesielski - mógłby stworzyć jakość, która nam tu na ziemi i Obywatelowi G.C. w niebie chyba bardzo by się spodobała. Grzegorz Turnau bardzo twórczo podszedł już do piosenek Starszych Panów (znakomita Cafe Sułtan) i Marka Grechuty. Sądzę, że piosenki Ciechowskiego także potraktowałby, w odróżnieniu od kilku innych interpretatorów, w zupełnie nowy sposób.

I – mam wrażenie, że czterech inteligentnych facetów nie miałoby problemów z dogadaniem się. Tak więc – kawałki Republiki w aranżacjach Turnaua. Panowie, proszę do sali prób!

(pisane 26 grudnia 2011)



czwartek, 20 grudnia 2012, mariuszgr4

Polecane wpisy

Kontakt