Ilustrowany blog muzyczny
poniedziałek, 31 grudnia 2012

Możemy oczywiście bronić się przed tym, ale obecności zegara i kalendarza w naszym życiu nie da się zaprzeczyć, nie da się udawać, że ich nie ma. Z postanowień noworocznych w pewien sposób najbliższe jest mi to Marii Czubaszek, która kiedyś powiedziała: „Postanowiłam, że nie rzucę palenia”. Nie chodzi tu o najpierwszy sens tego zdania, bo jestem wolny od używek. Myślę o tym, że rewolucje sprawdzają się rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach.

sobota, 29 grudnia 2012

Na stare lata emocje zwykle - nieco lub bardzo – przygasają. Moja żona nigdy nie protestowała, gdy wydatki trochę mocniej skręcały w stronę muzyki. Teraz, wychodzi na to, wymyśliłem sobie najlepszą z możliwych tarczę: bloga. Ola nie dość, że z oddaniem pełni rolę "kochanej pani administrator", to jeszcze bardziej niż kiedyś zanurzona jest w płytach i gitarowym graniu. Najwyraźniej nie mamy zamiaru schodzić z tej karuzeli, która kręci się najczęściej w rytmie rokendrola.

wtorek, 25 grudnia 2012

Czas mojej pierwszej, największej fascynacji twórczością The Doors przypada na lata studiów. W 1983 roku ukazał się, wyczarowany z zakurzonych półek i piwnic rewelacyjny koncertowy album Alive She Cried. Pierwszy chyba taki – stworzony z nagrań, które jeszcze parę lat wcześniej z racji swej kiepskiej, delikatnie mówiąc, jakości, do niczego się nie nadawały. Początki obróbki cyfrowej, choć dziś mogące budzić uśmiech, pozwoliły te utwory doprowadzić do takiego stanu, że fani mogli tylko z radości przyklasnąć.

niedziela, 23 grudnia 2012

Święta. Ledwie kilkadziesiąt godzin. Nie dajmy się zwariować. Gonitwie za prezentami i obfitością stołu. Szumowi wokół nas. Jak ładnie powiedziała w Trójce Grażyna Dobroń: „Nie po wszystko, co przynosi świat, warto wyciągać ręce”. Życzę Wam choć paru chwil wytchnienia, zadumy, zatrzymania się. Zastanowienia nad tym, co naprawdę ma znaczenie. Paru nie byle jakich rozmów z bliskimi. Zwłaszcza że, tak to się dzieje, nie wszystkim nam dane będzie za rok znów usiąść do wigilijnego stołu.

czwartek, 20 grudnia 2012

Cztery dni temu minęła dziesiąta rocznica śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Wspominano wielokrotnie, jak Markowi Niedźwieckiemu przyszło na antenie Trójki podać tę okropną wiadomość. To był ogromny szok. Umieranie w wieku czterdziestu czterech lat jest zdecydowanie przedwczesne, a tu w dodatku chodziło o osobę ze świata kultury, powszechnie znaną, cenioną, o bardzo inteligentnego człowieka, niezwykle zdolnego kompozytora. I to tuż przed świętami.

środa, 19 grudnia 2012

Bez względu na to, jak brzmi odpowiedź na to pytanie, zainspirowana zdaniem "gramy do końca świata i o jeden dzień dłużej", postanowiłam wziąć udział w konkursie organizowanym przez blox.pl "Z książką do końca świata".

wtorek, 18 grudnia 2012

Zimą 1978 roku Piotr Kaczkowski prezentował w czterech kolejnych "Minimaksach" Second's Out, dwupłytowy, koncertowy album Genesis. W półgodzinnych wówczas audycjach zostawało parę minut na inną muzykę. I to wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy o kanadyjskim zespole Rush. Czasu starczylo na największy hicior Closer To The Heart i fragment Bastille Day. Chyba rok później, w tym samym programie, usłyszałem Hemispheres.

niedziela, 16 grudnia 2012

Zespól Yes został powołany do życia w 1968 roku. Po trzech latach uformował się jego najlepszy skład (Anderson, Bruford, Howe, Squire i Wakeman), w którym nagrali bardzo dobry Fragile.

Ten okres – koniec lat 60. i początek 70. – był najlepszym dla muzyki progresywnej, symfonicznej. Zresztą, młody krzew o nazwie rock’n’roll osiągnął wtedy dojrzały już kształt. Każda nowa gałąź wydawała smakowite owoce w takich ilościach, że dziś możemy tylko z zazdrością patrzeć w przeszłość.

piątek, 14 grudnia 2012

Przez ciebie płynie strumień piękności, ale ty nie jesteś pięknością – napisał mój szczególnie ulubiony romantyczny autor, Zygmunt Krasiński. Życie ludzi wybijających się ponad przeciętność zawsze było przedmiotem zainteresowania gawiedzi. Dziś, w dobie internetu i kolorowych pisemek, nieznacznie tylko różniących się od reklamowych gazetek wielkich sieci handlowych, jest to szczególnie łatwe. Niemal z dnia na dzień jesteśmy w stanie śledzić losy zarówno bohaterów niezliczonych seriali, jak i faktów - tzw. autentycznych i domniemanych – z życia odtwórców nie tylko głównych ról.

środa, 12 grudnia 2012

Po tym koncercie nie mam wątpliwości, że Grzegorz Turnau powinien nagrać jeszcze jedną płytę koncertową – unplugged. Właśnie taką, kameralną, z piosenkami rozpisanymi na głos, fortepian i akustyczną gitarę Jacka Królika. Uroda tych utworów jest tak wielka, że przy znakomitym warsztacie wykonawczym wystarczy ascetyczna - choć tylko z pozoru prosta - aranżacja.

 
1 , 2
Tagi
Kontakt