Ilustrowany blog muzyczny
wtorek, 30 czerwca 2015

 

gabriel_soTen artysta to bardzo wysoka półka, a więc i oczekiwania związane z koncertem miałem zdecydowanie powyżej średniej. I zostały one zaspokojone, bo Pan Piotruś jest ciągle w bardzo dobrej formie.

poniedziałek, 29 czerwca 2015


sg_down

Koncertowe żniwa przed nami. Wszystko zdaje się kumulować w najbliższych mniej więcej dziesięciu tygodniach. Jako mieszkaniec Śląska zazdrośnie popatruję od lat na Open'era (w tym roku - znów - Pearl Jam), coraz zazdrośniej na Dolinę Charlotty koło Słupska (Bob Dylan i Jethro Tull). W stolicy w czerwcu Orange Warsaw Festival z Queens of The Stone Age, Pixies i Kings of Leon. W Łodzi już dziś Peter Gabriel, a za miesiąc Black Sabbath i Aerosmith.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

skrzek_podroz

Tego tekstu miało nie być. Czasem, przez wielki szacunek dla drugiego człowieka, zwłaszcza takiego ze sporymi osiągnięciami, przechodzi się do porządku nad jego słabościami. Miało nie być, bo byłem pełen obaw przed koncertem, a pisanie ze z góry założoną tezą nie jest uczciwe. Ponadto nie powinno się pisać o czymś, czego nie widziało się do końca. A jednak jest powód, który nie pozwala mi milczeć.

sobota, 20 czerwca 2015

tricky

Ech, panowie, z kim byłoby nam tak źle jak z kobietami? Jak byśmy wytrzymywali wyłącznie we własnym gronie - każdy sam ze sobą i jeden facet ze wszystkimi innymi dookoła? Rock, choć wydaje się sprawą o wiele bardziej męską niż damską, także bez niewiast obyć się nie może. Na szczęście.Ech, panowie, z kim byłoby nam tak źle jak z kobietami? Jak byśmy wytrzymywali wyłącznie we własnym gronie - każdy sam ze sobą i jeden facet ze wszystkimi innymi dookoła? Rock, choć wydaje się sprawą o wiele bardziej męską niż damską, także bez niewiast obyć się nie może. Na szczęście.

piątek, 19 czerwca 2015
Jeśli już zahaczyłem ostatnio o Gadające Głowy, a w ich składzie o Tinę Weymouth, to przynajmniej na chwilę zatrzymam się przy dwóch kolejnych zespołach, w których na gitarach basowych także grają panie. Zwłaszcza że chodzi o kapele z tych najważniejszych w latach 80., a tak naprawdę - wciąż bardzo istotne i inspirujące, od dawna nie tylko na scenie indie, ale po prostu rockowego mainstreamu: Sonic Youth i Pixies.
niedziela, 14 czerwca 2015

bijelo_dugme

Pochodów pierwszomajowych, do uczestnictwa w których przymuszano mnie w czasach, gdy byłem uczniem szkoły podstawowej i średniej - jak większość - nie cierpiałem. Ale za pochodami gitarowymi też szczególnie nie przepadam. Wybieram więc dziś coś z czasów słusznie minionych: muzykę rodem z imperialistycznego Zachodu, ale oswojoną bałkańskim folklorem. A ponadto wspartą internacjonalistyczną przyjaźnią, dzięki której fani rocka w Polsce mogli mieć całkiem niezłe pojęcie o tym, co piszczy w nadadriatyckiej trawie.

sobota, 13 czerwca 2015

th_psycho

Lata 1973 i następne to okres artystycznego przesilenia, jakie dopadło pierwszych mistrzów rocka. Choć ciągle powstawały dzieła z tych najwybitniejszych - z "The Dark Side of The Moon" czy "Larks' Tongues in Aspic" na czele, coraz wyraźniej dokonywał się zjazd po równi pochyłej. Tymczasem w gitarowym graniu raczkowało nowe. Proste, wręcz prymitywne jak rock and roll z lat 50., a jednocześnie gwałtowniejsze niż wszystko, co powstało dotąd.

czwartek, 11 czerwca 2015

fryderyki_2014

Zmarły wczoraj Tadeusz Różewicz powiedział, a nie on jeden przecież tak twierdził, że bylejakość ogarnia elity. Wczorajsza gala wręczenia Fryderyków, choć aspirująca do elitarnej i elitę tworzącej, była – nie mogę się oprzeć wrażeniu – byle jak poprowadzona. I chwilami wcale nie najważniejsi w niej byli ci, którzy najważniejsi być powinni.

niedziela, 07 czerwca 2015

nirvana_smells1

Piątego kwietnia 2014 minęła dwudziesta rocznica śmierci Kurta Cobaina. Nie mi rozstrzygać, który zespół był tym najważniejszym w ostatniej dekadzie dwudziestego stulecia. Kandydatów jest dwóch: Nirvana i Pearl Jam. Ci, którzy śledzą moją pisaninę dłużej, wiedzą, że skłaniam się ku tej drugiej propozycji. Ale nie znaczy to bynajmniej, że wspólnego dorobku Cobaina, Novoselica i Grohla nie doceniam czy nie lubię.

Święta z pozoru podobne są jedne do drugich. Przeplataniec bożonarodzeniowo-wielkanocny trwa i trwa, a jednak czasem coś powoduje, że ten rytm zostaje zaburzony. Banalna refleksja nad upływem czasu ma inny wymiar, gdy mówimy o narodzinach, o powiększeniu się rodziny, a inny, gdy o pustym miejscu przy stole.
Tagi
Kontakt