Ilustrowany blog muzyczny
czwartek, 29 sierpnia 2013

Parodniowa przerwa w codzienności żony i mojej przeznaczona na Amsterdam jest dobrym pretekstem, by sięgnąć - nie pierwszy zresztą raz - po holenderskie granie. Shocking Blue to kapela z Hagi, której aktywność przypadła na lata 1967-1974.

wtorek, 27 sierpnia 2013

W ścisłym związku z wpisem o "Klubie 27" rozpoczynam dziś nowy cykl. Nie jest to, mam nadzieję, strzelanie do własnej bramki. Bo choć upieram się raz po raz, że rokendrol to muzyka oryginału, jednak roi się w niej od kolejnych wykonań bardziej i mniej znanych utworów. Kolejnych wykonań nieraz bardziej znaczących od pierwowzoru. Dla mnie istotnym wyróżnikiem będzie odmienność wersji, ale nie zawsze i nie tylko to.

Na pierwszy ogień - coś z samego początku.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Klub powstał dawno temu, ma otwartą formułę i doczekał się nawet własnego artykułu w Wikipedii. Kilkoro jego członków wywarło wielki wpływ na muzykę rockową. Wpływ zdecydowanie artystyczny, aczkolwiek niehigieniczny tryb życia i przedwczesna śmierć stanowią nierozerwalną część ich legendy.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Od czego to wszystko się zaczęło? Szukam w pamięci jakiegoś konkretnego, pierwszego muzycznego obrazu, ale – jak to zwykle bywa – znajduję nie jeden, ale strzępy przynajmniej kilku.

Mam parę lat i biorę do ręki plik bardzo starych płyt, wytwarzanych z kruchego szelaku, tych na 78 obrotów. Jedna z nich spada na podłogę i tłucze się. Z niepokojem spoglądam na rodziców siedzących obok, ale mama tylko mówi: „Nic się nie stało”.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Jakie to do bólu proste, nieskomplikowane w warstwie tekstu, a muzycznie - zwrotka, refren, zwrotka, solo i finał. It's only rock'n'roll (but I like it) - mam ochotę krzyknąć za Mickiem Jaggerem. Mijają kolejne dziesiątki lat, a dobrze zrollowany, nowo powstały kawałek wciąż potrafi dopieścić moje uszne małżowiny. Bo wciąż, na szczęście, są tacy, którzy potrafią wymyślić świetny riff.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Nie wybieram się na festiwal Tauron Nowa Muzyka, nie bywam na ulicy Mariackiej, w towarzyskim salonie Katowic, a jednak gdy dowiedziałam się o koncercie Pink Freud "before" TNM, sobotni wieczór postanowiłam spędzić właśnie tam.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Pierwsza płyta. To było w kwietniu 1977 roku, mój pierwszy i ostatni zakup jako mieszkańca Tychów - Live Livin’ Blues. Miałem niespełna piętnaście lat i kiepskie pojęcie o muzyce. I zaliczone kilka lat przerwy w muzycznej edukacji wskutek zbyt długo czekającego na naprawę magnetofonu, co spowodowało, że moi starsi bracia z mniejszą niż wcześniej uwagą śledzili Trójkową ramówkę oraz płytowe nowości. A ja - przy nich - tak samo.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Tylko krowa nie zmienia poglądów. Kto wie, czy - gdy cała nowa płyta Stinga będzie równie dobra jak pilotujący ją utwór, nie polubię tego pana ponownie. Nie zmienia to jednak faktu, że przed pięciu laty, wraz z kumplami ze starego zespołu, podpadł mi na Stadionie Śląskim do tego stopnia, że przestałem słuchać jego płyt*. A trochę ich w domu mam, w końcu w latach 80. należał do grona szczególnie przeze mnie ulubionych artystów.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Być może jest to objaw postępującego zwapnienia szarych komórek, ale moja muzyczna pasja poznawcza wciąż bardziej i bardziej przesuwa się w stronę przeszłości. Wiem już od paru dobrych lat, że nie ogarnę tego, co dzieje się dziś w muzyce, że czasu, sił i ochoty starcza na tylko trochę. Już samo wyłapywanie nazw i nazwisk pojawiających się w kolejnych programach Trójkowych redaktorów przyprawić może o zawrót głowy, a to przecież zaledwie cząstka wielkiej całości.

czwartek, 08 sierpnia 2013

Grunge wpuścił mnóstwo świeżego powietrza do muzyki. Zrobił potężny przeciąg, otwierając drzwi do lat 70. i powodując, że mnóstwo ogłupiającego plastiku z przedostatniej dekady poprzedniego stulecia zostało raz na zawsze zmiecione z powierzchni talerzy gramofonów i szufladek CD. Jednak, jak to zwykle bywa, sito zatrzymało to i owo. Jako osobnik pozbawiony jakichkolwiek sentymentów wobec syntezatorów lat 80. z niechęcią przyglądam się renesansowi tamtych elektronicznych brzmień. Ale – sza! Bez nazw i nazwisk.

 
1 , 2
Tagi
Kontakt