Ilustrowany blog muzyczny
niedziela, 30 września 2012

Odkąd przed laty w domu zepsuły się i okazały nie do naprawienia dwa bardzo dobre w swoim czasie gramofony – Daniel i Fryderyk – płyty gramofonowe poszły w odstawkę. Kończący się weekend spędziłem między innymi na tym, że z kartonów pochowanych gdzieś w piwnicznych pomieszczeniach zacząłem wyjmować, jak to się dziś mówi, analogi, aby sporządzić ich listę. By je sprzedać, pozbyć się ich, uwolnić piwnicę od kolejnych rupieci. Ejże, czyżby rupieci?

czwartek, 27 września 2012

Dżem bez Ryszarda Riedla? Dla wielu było to nie do przyjęcia, a jednak zespół grał dalej. Ja natomiast poczułem wielką ulgę - i radość. Nie chciałem, by tu, na Śląsku, powtórzył się kolejny raz scenariusz, że rozpada się świetna kapela, a jej członkowie zaczynają robić jakieś mało istotne rzeczy – myślę tu o SBB i Krzaku. (W sumie najlepiej przez pewien czas spisywał się Jerzy Piotrowski, bo bębnił u Dudka i parę lat w Dżemie właśnie).

wtorek, 25 września 2012

Wiosna. Ciepły, słoneczny dzień. Zieleń i kwiaty w pełnym rozkwicie. Ogrodowymi ścieżkami przechadza się przystojny młodzieniec we fraku i cylindrze. Przez otwarte na oścież drzwi z salonu słychać dźwięki fortepianu. Mężczyzna kieruje swe kroki w tamtą stronę. Na palcach wchodzi do domu. Przy białym fortepianie siedzi młoda kobieta, cała w tiulach i koronkach. Smukłymi palcami dotyka klawiszy instrumentu, gra coś niesłychanie pięknego i zwiewnego. Młodzieniec zdejmuje nakrycie głowy i staje przy instrumencie, zafascynowany muzyką i widokiem zniewalającej kobiety. - Jak pani cudownie gra... – mówi nieśmiało po chwili. - A, tak sobie tylko popierdalam.

niedziela, 23 września 2012

Nie moja bajka. Hip-hop nie jest moją muzyką, nie to pokolenie. I tu właściwie mógłbym skończyć, ale to byłoby za proste.

sobota, 22 września 2012

Od 1983 roku wyraźnie mamy do czynienia z kapelą, która powinna nazywać się Phil Collins and (his) Genesis. Płyta o nazwie tej samej co zespół (tzw. Mama) przyprawiła mnie o dreszcze towarzyszące wysokiej gorączce. Ze starego, ambitnego grania nie został już kamień na kamieniu.

środa, 19 września 2012

Zrobię coś, czego czynić nie zwykłem. Mianowicie na gorąco, tuż po ukazaniu się i zakupie – podzielę się swoimi wrażeniami po pierwszych odsłuchaniach nowego albumu Boba Dylana. Tym bardziej, że niewiele ryzykuję – jest znakomity.

wtorek, 18 września 2012

Genesis – zespół pęknięty na pół. Podwójnie i podwójnie nierówno. Bo proporcjonalne nie są ani okresy czasowe, ani miara dokonań w obu z nich. Gdy miałem lat naście i zaczynałem swoje buszowanie w muzyce (dzięki radiowej Trójce i, przede wszystkim, Piotrowi Kaczkowskiemu), to był mój nr 1,5. Nie 2, jak wtedy mówiłem kolegom, ale właśnie półtora. Numerem jeden byli oczywiście Pink Floyd. Ale tych emocji nie umiem już dziś w sobie odnaleźć, w odniesieniu do Floydów najbardziej kręci mnie to, co nie kręciło wówczas. Wiem, że będę niesłychanie oryginalny: Dark Side of The Moon, takie Kind of Blue muzyki rockowej.

sobota, 15 września 2012

Australia musi leżeć bardzo daleko, skoro teraz gra się tam taką muzykę – powiedział Piotr Kaczkowski po zaprezentowaniu, bodaj wiosną 1978 roku, po raz pierwszy w polskim radiu, w programie W tonacji Trójki, grupy AC/DC. Była to porywająca, koncertowa wersja Whole Lotta Rosie z albumu Let There Be Rock (1977), jednej z najznakomitszych piosenek w dorobku zespołu.

środa, 12 września 2012

Darmowe koncerty to specyficzne imprezy. Ci, którzy zawiadują przybytkami kultury, mówią, że psują rynek, bo ludzie nasłuchają się latem za darmochę i nie chcą potem kupować biletów na imprezy organizowane w chłodniejsze miesiące. Ale mnie gnębi co innego. Z całą świadomością, że miejsce koncertu to nie kościół, że ma to być zabawa, a nie nabożne skupienie.

niedziela, 09 września 2012

Moja pierwsza, osobista żona od paru lat przed koncertami rozgląda się po widowni. Czasem – tak też było wczoraj – mówi z wielkim niepokojem: Jesteśmy tu najstarsi... Mnie to nigdy szczególnie nie przerażało. Mogę oczywiście zazdrościć innym młodości, ale mam też pewną przewagę - moja perspektywa muzyczna jest zupełnie inna niż u dwudziestolatków. A małżonce odpowiedziałem: W razie czego powiedz, że jesteś tutaj z ojcem.

 
1 , 2
Tagi
Kontakt