Ilustrowany blog muzyczny
wtorek, 07 sierpnia 2012

Na czwartkowy koncert SBB w katowickim Rialcie bałem się iść. Zderzenie legendy z rzeczywistością, choć nie pierwsze, zawsze może okazać się katastrofą, a już bardzo prawdopodobne, że rozczarowaniem. Pierwsza dobra wiadomość, że zagrają jednak w trójkę, z Ireneuszem Głykiem na bębnach (najnowszą płytę, dopiero co wydaną, nagrali tylko w duecie, co też budziło moje obawy). Pomyślałem jednak, że nawet jeśli nie będzie za dobrze, to warto pójść, by posłuchać gry Lakisa.

niedziela, 05 sierpnia 2012

Kiedyś wszystko było bardziej przejrzyste. Wchodziłeś do studia, nagrywali cię. Albo umiałeś grać – co było potem słychać, albo nie – co też było słychać.

czwartek, 02 sierpnia 2012

Jako bardzo, bardzo nieletni odbiorca muzyki nie-poważnej (tytuł stałej rubryki prowadzonej przez Romana Waschkę w „Sztandarze Młodych”), odbiorca o zdecydowanie heteroseksualnej orientacji, byłem wielbicielem Ady Rusowicz. Miłość tę skutecznie podsycały zdjęcia wokalistki Niebiesko-Czarnych, na których widać było mocną, czarną oprawę oczu, minisukienki i oszałamiające nogi.

wtorek, 31 lipca 2012

Bodaj w 1988 roku, na urodzinach Dżemu w Spodku (odbywały się przez pewien czas co roku), zespół ogrywał materiał z Najemnika. Riedel szalał. Nigdy wcześniej (i później) nie widziałem go tak aktorskiego. Był niesamowity, pewnie trochę naćpany, ale wiedział, co się dzieje dokoła. Pamiętam, że w moim ukochanym Najemniku II nawet padał na scenę. To naprawdę robiło wrażenie.

niedziela, 29 lipca 2012

Moja pierwsza taśma magnetofonowa. Dwa kolejne Minimaksy Piotra Kaczkowskiego - prezentacja Rumours wsparta klasykami zespołu jeszcze z czasów Petera Greena, m.in. The Green Manalishi, Oh Well i Need Your Love So Bad. Każda nuta zapisana w głowie. Wyeksploatowany magnetofon trafił wreszcie szlag, a razem z nim wiele nagrań, do których, bywało, bardzo długo nie dane mi było powrócić. Także – do tej płyty.

czwartek, 26 lipca 2012

Jest trochę debiutów płytowych, które nagrane zostały przez wykonawców „gotowych”. Tych, którzy na swych pierwszych płytach zaprezentowali się w pełni, od razu znakomicie.

wtorek, 24 lipca 2012

13. Babe Ruth. Pół ich pierwszej płyty nagranej z Minimaksu. Zupełnie dziś zapomniany zespół, a był to kawał solidnego grania z damskim wokalem – Janity Haan. Do niniejszego wyboru dołączam pierwszy na krążku ostry, gitarowy Wells Fargo. Płyty zespołu, przynajmniej w polskich sklepach, nie do zdobycia.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Dziś na odmianę lampka wina - i słuchamy dalej. 5. Country Tonk, mylnie opisane na pocztówce jako Honky Tonk Women. The Rolling Stones – co tu można napisać? Przecież to największa rock’n’rollowa kapela na świecie.

niedziela, 22 lipca 2012

Z niepokojem i niedowierzaniem, że to o mnie chodzi, patrzę w kalendarz. Pięćdziesięciu gramów wódki, ani pierwszych, ani – tym bardziej – kolejnych nie wychylę za swoje półwieczne zdrowie. Może po prostu wysączę szlachetnie oszronioną szklankę dobrego piwa. Z każdym łykiem zatrzymując się nad kolejną spośród najważniejszych piosenek w moim życiu.

czwartek, 19 lipca 2012

W znakomitym filmie Martina Scorsesego Shine A Light (W blasku świateł) mamy przede wszystkim zapis porywającego koncertu The Rolling Stones w nowojorskim Beacon Theater jesienią 2006 roku. Ale są też niezwykle starannie wyselekcjonowane fragmenty dokumentów poświęconych słynnym muzykom, ich szczególnie celne wypowiedzi.

Tagi
Kontakt