Ilustrowany blog muzyczny

living in the past

wtorek, 03 maja 2016

ziyo

To, co w takich przypadkach po latach zaskakuje czasem najbardziej, to informacja, że zespół działa nadal.

czwartek, 24 września 2015

band_1

To była szkoła życia - z pieniędzmi bywało różnie, czasem chodzili głodni, ale jako objazdowa trupa musieli nauczyć się grać właściwie wszystko, aby sprostać oczekiwaniom słuchaczy. A z tym bywało różnie, czasem groźnie - w takim na przykład Teksasie to niejeden klient miał i mocno w czubie, i spluwę w kieszeni.

środa, 12 sierpnia 2015

atomic_rooster

Słuchając nowej płyty jednej z gwiazd Open'era 2014, Jacka White'a, przy utworze otwierającym całość, "Three Women", mam nieodparte skojarzenia z dokonaniami zespołu z przełomu lat 60. i 70., którego znakiem rozpoznawczym było charakterystyczne współbrzmienie organów Hammonda oraz gitary. Chodzi o Atomic Rooster.

czwartek, 30 lipca 2015

the_jam_this

Jeszcze nikt nie śnił o punk rocku, new wave czy mod revival, był rok 1972. Czternastoletni Paul Weller zakłada The Jam - kapelę ciupiącą z upodobaniem kawałki Chucka Berry'ego albo Little Richarda. Rok później w składzie byli już Rick Buckler (dr) i Bruce Foxton (voc, bg).

poniedziałek, 20 lipca 2015

swiss

Od czasu do czasu człowiek zaplącze się na chwilę w nieco innej rzeczywistości (to jeden z tych przyjemnych skutków zmian sprzed ćwierćwiecza). Na przykład w Szwajcarii - kraju znanym z paru rzeczy, natomiast dość słabo kojarzącym się z muzyką. Słabo jednak nie znaczy wcale.

niedziela, 14 czerwca 2015

bijelo_dugme

Pochodów pierwszomajowych, do uczestnictwa w których przymuszano mnie w czasach, gdy byłem uczniem szkoły podstawowej i średniej - jak większość - nie cierpiałem. Ale za pochodami gitarowymi też szczególnie nie przepadam. Wybieram więc dziś coś z czasów słusznie minionych: muzykę rodem z imperialistycznego Zachodu, ale oswojoną bałkańskim folklorem. A ponadto wspartą internacjonalistyczną przyjaźnią, dzięki której fani rocka w Polsce mogli mieć całkiem niezłe pojęcie o tym, co piszczy w nadadriatyckiej trawie.

czwartek, 15 stycznia 2015

1967 rok pozostanie w dziejach szarpidructwa elektrycznego rokiem wyjątkowym. Na świecie zabawa zdecydowanie się skończyła. Rokendrol przechodził w fazę dojrzałą artystycznie i zbuntowaną przeciw zastanemu porządkowi - politycznemu, społecznemu i kulturowemu. The Beatles nagrali "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band", Rolling Stones aż dwa krążki - "Between The Buttons" i "Their Satanic Majestics", Bob Dylan "John Wesley Harding"

niedziela, 08 września 2013

Początek i koniec kawałka On The Road Again Canned Heat stanowił sygnał wczesnoporannej audycji nadawanej w latach 60. w pierwszym programie Polskiego Radia, nie pamiętam już jakiej. Ciekawe, jak udało się w tamtym czasie użyć do tego celu utworu pochodzącego z wrogiego kraju imperialistycznego. Może ktoś wmówił decyzyjnej osobie, że to blues, czyli muzyka uciśnionych Murzynów?

czwartek, 22 sierpnia 2013

Od czego to wszystko się zaczęło? Szukam w pamięci jakiegoś konkretnego, pierwszego muzycznego obrazu, ale – jak to zwykle bywa – znajduję nie jeden, ale strzępy przynajmniej kilku.

Mam parę lat i biorę do ręki plik bardzo starych płyt, wytwarzanych z kruchego szelaku, tych na 78 obrotów. Jedna z nich spada na podłogę i tłucze się. Z niepokojem spoglądam na rodziców siedzących obok, ale mama tylko mówi: „Nic się nie stało”.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Pierwsza płyta. To było w kwietniu 1977 roku, mój pierwszy i ostatni zakup jako mieszkańca Tychów - Live Livin’ Blues. Miałem niespełna piętnaście lat i kiepskie pojęcie o muzyce. I zaliczone kilka lat przerwy w muzycznej edukacji wskutek zbyt długo czekającego na naprawę magnetofonu, co spowodowało, że moi starsi bracia z mniejszą niż wcześniej uwagą śledzili Trójkową ramówkę oraz płytowe nowości. A ja - przy nich - tak samo.

 
1 , 2 , 3
Tagi
Kontakt